Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasz dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasz dom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2013

Ukradkiem pokój Zosi

Jeszcze nie wszystko gotowe, nie ma jeszcze wykładziny, listew, w domku brakuje okiennic i drzwi, a normalne drzwi beda pomalowane farba tablicową... Ale nie mogłam się juz powstrzymać, tak bardzo jesteśmy z mężem dumni z tego pokoju, że postanowiłam go Wam pokazać :) Wszystko zrobilismy sami, tzn mąż zrobił :p ja wymyśliłam, opisywałam jak to widze, a mój biedny mąż się męczył, ale efekt jest taki, że mąż widzi jaka jestem z niego dumna :) a i sam się chwali domkiem z pełną satysfakcją. A w domku nawet oświetlenie jest!!! Ja tylko pomogłam w malowaniu ścian i kwiaty są mojego pędzla :)
Zmykam się jeszcze pochwalić na fb :p
Pozdrawiam Wszystkich!

sobota, 21 września 2013

Wieści z frontu :p

Witajcie!!! Wiem, że nie było mnie tu bardzo długo, mam też świadomość kilku zobowiązań względem kilku wspaniałych blogowych koleżanek, ale ostatnio żyję w takim biegu, że mam coraz większą ochotę wysiąść na pierwszej lepszej stacji... Dom, a właściwie to dwa bo codziennie śmigam łącznie 30 km w tą i z powrotem miedzy naszym mieszkaniem w bloku, a domem. Jeszcze trochę potrwa nim się tam wprowadzimy. Do tego w kwietniu zaczęłam pracę , która absorbuje mnie niemiłosiernie nawet jak jestem już po pracy to telefony się urywają... Zosia też wymaga uwagi, przecież dotychczas cały mój świat skupiał się na niej :) Trudne to wszystko, ale cóż takie jest życie. Czasem kładę się wieczorem (o ile 1 w nocy kiedy ostatnimi czasy zawsze ląduję w łóżku można nazwać wieczorem) i myślę nad tą batalią jaką toczymy o nasz dom i zastanawiam się czy to wszystko ma sens i jest warte swojej ceny. Nie chodzi tu o pieniądze tylko o nasze zdrowie, bo stres jaki sobie zafundowaliśmy kupując ten dom  jest straszny. Te wszystkie problemy prawne jakie nas dotknęły odebrały nam całą radość z posiadania swoich czterech ścian. Ale na szczęście są już załatwione wszystkie kwestie prawne naszego domu, już powoli zaczyna on być coraz bardziej nasz :) Po problemach prawnych pojawiły się techniczne - o ile z grzybem na ścianach i pękniętą rurą w jednej ze ścian w miarę szybko się uwinęliśmy to kolejne niespodzianki nas już tylko przytłaczały. A to dziwnie podłączona instalacja na górze, a to wylewka w jednym z pokoi krucha i licha, mąż stojąc na drabinie wpadł aż w styropian.... Kolejną niespodzianką było tąpnięcie na kopalni co u nas spowodowało pajęczynę pęknięć na ścianach... Oj było tych niespodzianek mnóstwo. Ale  wczoraj położyliśmy tapety na górze, jeszcze tylko panele w korytarzu i jednym z pokoi, posprzątać i możemy powiedzieć, że góra gotowa, pozostaje nam TYLKO parter do zrobienia....

Ale za to pochwalę się Wam moim małym sukcesem wyhodowanym z cebulki :)
Tygrysówka
Tfu tfu cudna prawda?
Niestety kwitnie tylko jeden dzień, dlatego ma jako chyba jedyna z naszych kwiatów zdjęcie, bo mąż uwiecznił ją na fotografii, żebym też mogła zobaczyć :) Ale na żywo też na szczęście udało mi się ją zobaczyć.

Dom dał mi jeszcze jedną rzecz o jakiej marzyłam - ogród. Póki co jest to tysiąc metrów łąki i trochę iglaków przed domem, ale już w tym roku posadziliśmy 2 jabłonie, gruszę, brzoskwinię, porzeczki, borówkę amerykańską, maliny które przyjechały do mnie aż z Podlasia :)  (mamy już swoje owoce!!!), truskawki, rzodkiewkę (oj ale była ostra).
No i mnóstwo roślin kwitnących :) nakupowałam tego jak szalona surfinie, petunie, moje ukochane fuksje, mieczyki, celozje, lilie, begonie, sundeville, od babci mąż mi przywiózł drzewko datury, dostałam też od cioci dwa rododendrony, uratowałyśmy z mamą zabiedzonego clematisa z biedronki. 
Oj było kolorowo, a teraz przemycam do domu wrzosy i poluję na chryzantemy :) 
Istny szał ciał :) 
Niestety nie miałam czasu na robienie zdjęć, ale za rok nadrobię :) 

Do usłyszenia znów!!! 
Pozdrawiam Was wszystkich. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zajrzy...