sobota, 12 stycznia 2013

I tak się kończy zabawa z klejem na gorąco :/

Wczoraj się pięknie "załatwiłam" :/ Chowaliśmy wczoraj ozdoby świąteczne i z choinki zrobionej z szyszek odleciało mi kilka szyszek, więc postanowiłam je przykleić  Rozgrzałam pistolet z klejem na gorąco i poprzyklejałam kilka została mi ostatnia i klej się kończył więc założyłam nowy wkład przycisnęłam i jak mi fuknęło to tylko wrzasnęłam nie wiem czy klej prysnął, czy złapałam za szyszkę wiem tylko że wrzeszczałam jak poparzona (rozumiem teraz tę przenośnie) i tarłam rękę tym sposobem zdarłam klej i skórę. Poparzenie dłoni II stopnia, kciuka i palca. Miło... A mam tyle rzeczy  do zrobienia - kartki i kwiatki w końcu niebawem sięto dziadków. Ale musze przyznac, że z wrażenia nawet przeszło mi zapalenie zatok  albo przy płaczu udrożniłam sobie nos. Teraz mam okłady z jakiegoś specjalnego, robionego lekarstwa. Jutro kontrola w szpitalu, a w poniedziałek wizyta u chirurga Grrrr

10 komentarzy:

  1. Ojej straszne. Nie miałam pojęcia, że pistolet na klej jest tak niebezpieczny. Współczuję. Wracaj szybko do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję bardzo i życzę zdrówka.
    Ja za klej na gorąco się nie chwytam. Jakoś tak nie lubię go.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana to się załatwiłaś wiem jak to boli [kilka razy to przeżywałam] tylko nie w takim stopniu, trzymaj się pozdrawiam ciplutko Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie raz mi troszeczkę kapło, ale nigdy nie było nawet śladu. A tym razem to mi rąbnęło porządnie...

      Usuń
  4. O rany!!! Jak to mało potrzeba! Aż mnie boli jak patrzę na twoją rękę. Współczuję Ci i życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, mam nadzieje, że szybko zdrówko wróci :) Najbardziej denerwujące, że zrobiłam się na wielu płaszczyznach ograniczona :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj i ja miałam paluchy poparzone w ten sam sposób. wiem jaki to ból. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia
    Dana

    OdpowiedzUsuń
  7. Auć :( Życzę szybkiego powrotu do formy i dziękuję, że mimo kontuzji, odwiedziłaś mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko jedyna kochana...cuż za boleść musiała być...współczuję zwłaszcza ,że rączka do tworzenia potrzebna...zdrowia !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ajj, aż mnie zabolało... Życzę Ci szybkiego powrotu do formy!
    Dziękuję za udział w candy,
    pozdrawiam,
    Asia
    asia-majstruje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony nam czas i wszystkie miłe słowa :)